Galeria Miejska „Arsenał” – Punctum. Architektura krytyczna

30 grudnia – po zwiedzeniu wystawy „Widziałem wielu bogów…” w Bibliotece Raczyńskich przed powrotem do Śremu zaglądam jeszcze do Galerii Miejskiej „Arsenał”.

Wystawa „Hortus” Wojciecha Kołacza – przetwarzane w sztukę abstrakcyjną obrazy roślin – nie wywiera na mnie specjalnego wrażenia, czego przyczyn należy zapewne doszukiwać się nie w samym temacie, lecz jego abstrakcyjnym potraktowaniu. O wiele ciekawsza jest wystawa na piętrze: „Punctum. Architektura krytyczna”.

Przedstawione w dwóch pomieszczeniach „Arsenału” filmy video art nie przedstawiają rzeczywiście istniejących budowli – wszystkie są tylko niezrealizowanymi projektami warszawskiego artysty Jarosława Kozakiewicza. Pierwsze pomieszczenie to trzy projekty dotyczące Poznania – alternatywny wobec urzeczywistnionej odbudowy Zamku Królewskiego na Wzgórzu Przemysła projekt łączącego się z Muzeum Sztuk Użytkowych tarasu widokowego, projekt budowy tzw. kurtyny ziemnej w parku Drwęskich przy ulicy Królowej Jadwigi i przebudowy centrum Concordia Design; wszystkie trzy odrzucone przez władze miejskie. O kurtynie ziemnej i Concordia Design nie wypowiadam się; w przypadku Wzgórza Przemysła chyba dobrze się stało, że odrzucono ten projekt i zdecydowano się na odbudowę, czy właściwie budowę od nowa poznańskiego zamku. Od pewnego czasu mam wrażenie, że po fali krytyki, pomstowania na „Zamek Gargamela” poznaniacy powoli przyzwyczajają się do niego i za jakiś czas zamek wpisze się na trwale w pejzaż miasta. Nowoczesny projekt Kozakiewicza nie harmonizowałby ani z zamkiem, ani z całą poznańską starówką.

O wiele ciekawsze od poznańskich są projekty przedstawione w drugiej sali piętra  „Arsenału”, przede wszystkim te z Warszawy. Propozycja pokrycia ścian i dachów 19 zbudowanych na przełomie lat 60. i 70. bloków osiedla Za Żelazną Bramą żywą tkanką roślinną („Natura (do) mieszkania”) brzmi zaskakująco, byłaby chyba jednak możliwa do realizacji. Wykonalny jest też projekt budowy długich, pełnych zieleni przeszklonych tuneli-wiaduktów dla pieszych i rowerzystów nad ruchliwymi ulicami Warszawy („Transfer”) i inne, na przykład projekt przekształcenia starego wysypiska śmieci (projekt „Brok”, jedna z nielicznych zrealizowanych koncepcji Kozakiewicza). Projekty te bez osłonek ukazują upodobania i predylekcje artysty, jego zaangażowanie na rzecz ekologii, pacyfizmu.

Nie wiem dokładnie, jaki procent projektów Kozakiewicza doczekał się realizacji, przypuszczam, że niewielki. Przyczyną są zapewne nie tylko bardzo wysokie koszty, jak w przypadku „Transferu”; sądzę, że urzędnicy odpowiedzialni za kształtowanie tkanki architektonicznej naszych miast nie traktują też tych projektów poważnie, są one dla nich  tylko mrzonkami lewicującego artysty, trochę oderwanego od rzeczywistości. Ja też oglądałem je w „Arsenale” bardziej jako dzieła video art, nie architektury, i jako takie podobały mi się. Czy spotkałyby się z powszechną akceptacją jako zrealizowane koncepcje architektoniczne, tego nie wiem.