Wojciech Weiss – Powrót do Puław

W budynku południowej kordegardy pałacu Czartoryskich w Puławach mieszkałem przez pierwsze cztery lata mojego życia, dopóki w 1967 roku nie przeprowadziliśmy się do bloku Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa przy ulicy Izabeli. Właściwie nic nie zapamiętałem z tych pierwszych czterech lat, byłem zbyt mały, aby ówczesny świat trwale odcisnął się w mojej pamięci, a moja wiedza o tych pierwszych czterech latach życia ogranicza się do opowieści rodziców i nielicznych fotografii. Mimo to budynek ten, obecnie siedziba informacji turystycznej, do której czasami zachodzę podczas moich wizyt w Puławach, malowniczo położony nad fosą oddzielającą kompleks pałacowy od ulicy Czartoryskich, do tej pory ma dla mnie szczególne znaczenie.

Od 2013 roku w puławskiej kordegardzie mieści się galeria sztuki – nie, nie w tym samym budynku, w którym spędziłem pierwsze cztery lata mojego życia, tylko jego położonym po północnej stronie od wjazdu do pałacu odpowiedniku, w którym również była siedziba straży pałacowej Czartoryskich. Odwiedziłem tę galerię dopiero teraz – 26 grudnia, chcąc zobaczyć wystawę „Wojciech Weiss – powrót do Puław”.

Nie wiem, czy wcześniej w kordegardzie pokazywano prace artystów tej klasy co Wojciech Weiss; z tego, co wiem, w galerii dotychczas prezentowano prace głównie współczesnych puławskich plastyków. Obrazy, grafiki i rysunki Wojciecha Weissa znam dość dobrze, przede wszystkim z Muzeum Narodowego w Poznaniu i galerii w Rogalinie, widziałem je również w Muzeum Narodowym w Warszawie i Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Jest dla mnie jednym z najwybitniejszych malarzy Młodej Polski, chociaż stworzył też wiele ciekawych dzieł w międzywojniu, a jego najsłynniejszy (i ostatni) obraz – „Manifest” z 1950 roku – to czystej wody socrealizm.

Prace – akwarele i rysunki – Wojciecha Weissa pokazywane w kordegardzie są owocem pleneru – pobytu artysty w Puławach w 1918 roku. Rysunki (ołówkowe i węglem) ukazują przede wszystkim drzewa i aleje w puławskim parku. Chociaż to sztuka w pełni realistyczna, można w niej dostrzec, również dzięki jej czarno-białemu kolorytowi, ekspresjonistyczne patrzenie artysty na świat – ekspresję nieujarzmionej do końca przez człowieka natury.

Ciekawsze dla mnie, cieplejsze są akwarele ukazujące architekturę puławskiego parku. Zwiedzającym najbardziej podoba się przedstawienie skąpanej w słońcu kolumnady i podcienia Domu Gotyckiego; dla mnie największe wrażenie wywarł obraz ukrytej za drzewami Świątyni Sybilli.

Pokazywane w niewielkim pomieszczeniu galerii w Puławach prace Wojciecha Weissa wprawdzie nie mają tej klasy artystycznej co widziane przeze mnie w muzeach w Poznaniu i Rogalinie. Są tylko impresjami z jednego z wielu plenerów, w których artysta brał udział; obecnie są własnością wnuczki Weissa, która udostępniła je galerii. O wiele większą wartość mają jego obrazy olejne z okresu Młodej Polski, także pastelowe portrety. Mają jednak wartość sentymentalną – jako obrazy mojego rodzinnego miasta.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.