Wielkopolskie Muzeum Wojskowe – Legia Cudzoziemska

16 września – po wystawach „Solum Verbum – Reformacja i słowo XVI-XVIII wiek” i „Przyroda Wielkopolski” w Bibliotece Raczyńskich i „Polki, patriotki, rebeliantki” w Galerii Miejskiej Arsenał decyduję się na zwiedzenie jeszcze jednej wystawy „Legia Cudzoziemska. Polacy w służbie Francji” w Wielkopolskim Muzeum Wojskowym. Nie interesuję się zbytnio Legią Cudzoziemską (jak i w ogóle kwestiami wojskowości); Legię znam tylko z komedii „Flip i Flap w Legii Cudzoziemskiej”, którą widziałem jeszcze w dzieciństwie, jak też z innych filmów, postanawiam jednak zapoznać się z tą wystawą, zwłaszcza że już  nie dawno nie byłem w Wielkopolskim Muzeum Wojskowym – ostatnio odwiedziłem je w styczniu 2016 roku podczas spotkania przy okazji wystawy modeli samolotów.

Obecna wystawa czasowa, jak i poprzednie, zajmuje dwa pierwsze pomieszczenia muzeum. Warunki lokalowe muzeum są takie, jakie są, nie ma tu dużo miejsca, co oznacza konieczność ścieśnienia eksponatów i niestety możliwość przeoczenia ważnych przedmiotów i faktów. Mimo to udaje mi się dość szczegółowo obejrzeć wystawę: bardzo dużo dokumentów, listów w gablotach, na ścianach wiszą reprodukcje plakatów propagandowych i powiększone fotografie; dla zwiedzających najbardziej atrakcyjne są chyba mundury, w tym autentyczne, podarowane przez Polaków służących w Legii, i atrapy broni używanej przez legionistów, w tym słynnego niemieckiego MP40.Wystawa uwzględnia zarówno historię Legii jak i jej współczesność, bo przecież Legia Cudzoziemska nie jest anegdotyczną ciekawostką historyczną, wciąż istnieje i wciąż bierze udział w operacjach wojskowych, w Afryce, Azji (Afganistanie), ale też Europie (byłej Jugosławii).

Minusem wystawy jest brak ogólnego zarysu historii i współczesnego kształtu Legii Cudzoziemskiej. Tylko uważni zwiedzający dostrzegą w jednej z gablot kopię dekretu króla Ludwika Filipa z 1831 roku o powołaniu Legii. W innej gablocie szczegółowo przedstawiono bitwy pod Camerone w Meksyku w 1863 roku (rocznica bitwy, podczas której zginęli prawie wszyscy broniący się przed Meksykanami legioniści, jest świętem Legii Cudzoziemskiej), zabrakło jednak dokładniejszych informacji o innych działaniach wojennych, w których Legia brała udział, np. o wojnie w Indochinach lub wojnie w Algierii. Przydałoby się umieścić takie informacje na oddzielnych planszach, rozumiem jednak, że nie było na to miejsca w muzeum.

Po zwiedzeniu wystawy i chwili zastanowienia postanawiam też zostać na zaplanowanym na godz. 14 wykładzie „Oddziały spadochronowe Legii Cudzoziemskiej”, który prowadzi Krzysztof Schramm, jeden z kuratorów wystawy i kierownik sekcji historycznej Stowarzyszenia Byłych Żołnierzy i Przyjaciół Legii Cudzoziemskiej. Jeszcze na 5 minut przed wykładem myślałem, że będę na nim jednym słuchaczem (jak mi się już wielokrotnie zdarzało w muzeach), nie jest jednak tak źle – razem ze mną zasiadło na przyniesionych krzesłach ponad 10 osób. Mężczyzna siedzący za mną pyta, czy też byłem spadochroniarzem w wojsku i dlatego przyszedłem na wykład. Ależ nie, po prostu przyszedłem się czegoś nowego dowiedzieć.

Wykład Krzysztofa Schramma okazuje się bardzo ciekawy, prelegent jest znakomitym znawcą tematu, opowiada ze swadą, z wykładu mogę się bardzo dowiedzieć o Legii Cudzoziemskiej, chociaż właściwie koncentruje się on tylko na jednym jej oddziale – 2. (i obecnie jedynym w Legii) pułku spadochronowym (2 REP). Dużo się dowiadujemy o początkach oddziałów spadochronowych Legii podczas wojny w Indochinach, o powstaniu kompanii spadochronowej, jej przekształceniu w batalion a później 1. pułk spadochronowy (1 REP), okryty niesławą i rozwiązany po przyłączeniu się do nieudanego puczu gen. Raoula Salana w 1961 roku, o operacji Leopard w Kolwezi w Zairze w 1978 roku, podczas której desant Legii Cudzoziemskiej powstrzymał masakrę białej ludności. Na koniec Krzysztof Schramm przedstawia sylwetki trzech Polaków służących w Legii Cudzoziemskiej: Gastona Ziemskiego (który być może był też instruktorem wojskowym Karola Wojtyły), Mariusza Nowakowskiego (stracił nogę w Sarajewie, poświęcono mu film „Rogate dusze”) i Konrada  Rygla, który poległ w Afganistanie w 2010 r.

Legia Cudzoziemska

Fot. Wielkopolskie Muzeum Wojskowe

Wykład kończy się dyskusją, podczas której jako pierwszy zadaję pytanie:

– W czasach PRL służba w obcych formacjach wojskowych była przestępstwem. Czy coś się zmieniło od tego czasu? Jak to właściwie wygląda od strony prawnej?

– W PRL rzeczywiście tak było – odpowiada Krzysztof Schramm – dużo się jednak zmieniło w latach 90. Polska przystąpiła do NATO, później do Unii Europejskiej. Armia francuska, której częścią jest Legia Cudzoziemska, jest naszym sojusznikiem w ramach NATO, jak można więc ścigać kogoś za służbę w armii sojusznika? Z tego, co wiem, przepis zabraniający służby w obcych armiach nie został uchylony, ale praktycznie nie jest egzekwowany.

Zaraz po moim pytaniu i odpowiedzi na nie Krzysztofa Schramma spotyka zarówno nas słuchaczy jak i prelegenta ogromna niespodzianka. Okazuje się, że w naszym gronie jest były żołnierz Legii Cudzoziemskiej, który przyszedł na wykład i chciałby nam bliżej opowiedzieć o swojej służbie. Przedstawia się jako Kuba Tuszyński, służył właśnie w wojskach spadochronowych, 2 REP, mającym swoją siedzibę na Korsyce (pokazuje nam swoje dokumenty wojskowe), od lat 90. brał udział w operacjach w byłej Jugosławii, Afryce i może nam dużo o nich opowiedzieć. Wykład staje się naprawdę ciekawy, tyle, że jest już 16.30, spotkanie trwa już 2,5 godziny, a ja chciałbym wrócić do Śremu jeszcze za dnia. Z żalem opuszczam wykład. Czeka mnie teraz 3-godzinna jazda rowerem przez Rogalin, niestety w deszczu; w Śremie jestem już po zapadnięciu zmroku.