Leszno Barok Plus Festiwal, 2017

26 sierpnia – i znowu nie pojechałem w tym roku na festiwal „Muzyka w Raju” do Paradyża. W sobotę przed południem musiałem zostać w domu – praca… Ale może to i lepiej, bo w nocy z soboty na niedzielę zapowiadali burze; postanawiam wykorzystać sobotni wieczór na wyjazd na festiwal Leszno Barok Plus – w programie o 18 w kościele ewangelicko-augsburskim koncert muzyki Buxtehudego, Bacha i współczesnej kompozytorki Ewy Fabiańskiej, potem o 21 w plenerze przed Synagogą spektakl „Poza czasem” Teatru Akt.

Przed kościołem ewangelickim w Lesznie (jest niewielki, przypomina mi dawny kościół ewangelicki w Poznaniu na Grunwaldzkiej, zanim nie zbudowano nowego na Obozowej) zjawiam się krótko po piątej; wcale nie jestem pierwszym słuchaczem, tuż przede mną przyszła starsza pani, która zajmuje miejsce z przodu. Artyści odbywają właśnie próbę, z tyłu kościoła siedzi tajemnicza postać w srebrnym, metalizującym kostiumie nawiązującym do baroku, w peruce i w ciemnych okularach.

– Dietrich Buxtehude? – pytam, kiedy obaj wychodzimy na zewnątrz.

Nie, okazuje się, że to sam Jan Sebastian Bach będzie witał pojawiających się gości. W jego postać wcielił się Rafał Śpiewak, znany aktor i performer, występujący w całej Polsce. Podczas rozmowy mówi mi, że zna również Śrem, występował tam kiedyś na jednej z imprez zorganizowanych przez Bibliotekę Publiczną na promenadzie nad Wartą. Rozmawiamy o Śremie („Macie fajnego i bardzo prężnego dyrektora biblioteki”), o muzyce (podobnie jak ja Rafał Śpiewak traktuje tę dziedzinę raczej hobbystycznie, nie jest specjalistą), o programie dzisiejszych i jutrzejszych koncertów.

– Chyba wszystko się uda, prognoza pogody mówi wprawdzie o burzach, te jednak mają się zacząć dopiero po 22.

– To niedobrze, właśnie wtedy będę wracał do Śremu…

Wreszcie zaczyna się koncert. Słuchaczy wita proboszcz parafii Waldemar Gabryś, potem na zaimprowizowaną scenę wchodzi mężczyzna, który opowie nam o prezentowanych utworach. Skąd ja znam ten charakterystyczny głos? To Piotr Matwiejczuk, dziennikarz muzyczny, którego często słyszę w II programie Polskiego Radia, teraz mam okazję poznać go na żywo. Po tych wstępach z zakrystii wchodzą dzisiejsze wykonawczynie:5-osobowy żeński zespół Ensemble Toccante: klawesyn, flet poprzeczny, skrzypce, wiolonczela i wokal.

Kantatę „Singet dem Herrn” Dietricha Buxtehudego (do słów psalmu) słyszę chyba po raz pierwszy, nie mam nawet żadnych płyt z muzyką tego kompozytora, który na przełomie XVII i XVIII wieku był mistrzem dla Bacha, Händla i wielu innych muzyków. Tylko sonata triowa Bacha jest mi znana, w domu mam dwieście kilkadziesiąt płyt z jego muzyką, wszystko, co napisał i co się zachowało, chociaż preferuję inne utwory Bacha, a tego, co napisał na klawesyn, najchętniej słucham na fortepian.

Na koniec najważniejszy (i najobszerniejszy) punkt programu – „Jelińska Stabat Mater” Ewy Fabiańskiej. Jest to prawykonanie nowego utworu muzyki współczesnego (kompozytorka siedzi w pierwszym rzędzie w kościele), kolejne zmierzenie się z tematem, który, jak mówi Piotr Matwiejczuk, w ciągu dziejów zajmował dziesiątki, jeśli nie setki kompozytorów. Jest to prawykonanie, jest rejestrowane i będzie dostępne jako nagranie w Ninotece. Cóż mogę o nim powiedzieć? Podoba mi się, chociaż wolę jednak muzykę baroku – Buxtehudego i Bacha.

Po koncercie kwiaty, sesja fotograficzna…, a ja się zastanawiam, co dalej. Jest 19.20, do spektaklu „Poza czasem” Teatru Akt zostało jeszcze prawie dwie godziny, czy zostać na nim?. Ostatecznie decyduję się na powrót do Śremu – niepokoi mnie ta burza o 22 i wspomnienie ostatnich nawałnic, w dodatku mam kłopoty z oświetleniem roweru. W domu jestem już w nocy, burzy nie było. Może jednak powinienem był zostać na tym spektaklu?

Ensemble Toccante (2)

Po koncercie. Fot. Organizatorzy festiwalu

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.