Kościół Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej w Mórce

15 sierpnia – wyjazd na mszę odpustową do kościoła w Mórce. Byłem w nim wielokrotnie, również na mszy, ale chętnie go sobie przypomnę w najważniejsze dla parafii i wioski święto.

Ze wszystkich kościołów i kaplic w wioskach w gminie Śrem (Dalewo, Mórka, Błociszewo, Nochowo, Pysząca, Mechlin, Luciny) ten w Mórce podoba mi się chyba najbardziej (w całym powiecie śremskim palmę pierwszeństwa należy przyznać oczywiście drewnianemu kościołowi w Błażejewie). Dlaczego? Jest wprawdzie stary, pochodzi z końca XVI wieku, ale tej dawności, zabytkowości nie widać na pierwszy rzut oka, tak jak nie widać tego, że jest kościołem o konstrukcji szachulcowej (popularnie zwanej murem pruskim) – z zewnątrz bowiem jest oszalowany deskami, a wewnątrz otynkowany.

Wnętrze kościoła w Mórce podoba mi się, chociaż trudno je nazwać cennym. Najcenniejszym obiektem jest ołtarz główny z barokowym obrazem Matki Boskiej z Dzieciątkiem; niestety jest zasłonięty srebrną sukienką z XVIII wieku, nie można go więc obejrzeć w oryginalnej postaci. Do tego dwa ołtarze boczne z obrazami przedstawiającymi Wszystkich Świętych i świętą Annę nauczającą Marię. Malarze nie są znani; podoba mi się obraz w ołtarzu głównym (czy kiedykolwiek będę miał okazję zobaczyć go w pełnej krasie, po zdjęciu sukienki?); dwa w ołtarzach bocznych to chyba dzieła niemieckiej szkoły nazarejczyków z początków XIX wieku; polichromie w prezbiterium i nawie, przedstawiające czterech ewangelistów i ośmioro świętych polskich, bez większej wartości artystycznej, zostały namalowane przez współczesnego artystę Teodora Szukałę. Chyba najciekawszym elementem architektonicznym (nie widziałem go w innych kościołach koło Śremu) jest łuk tęczowy, ale bez zwykle występującej belki tęczowej, tylko koszowy łuk tęczowy, wsparty na dwóch kolumnach toskańskich. Co sprawia więc, że kościół w Mórce cenię najwyżej spośród wiejskich kościołów w gminie Śrem? Pewnie jego ogólny klimat, kameralność połączona z dobrym zharmonizowaniem poszczególnych elementów wystroju.

Kiedy podjeżdżam pod niego po krótkiej jeździe ze Śremu, dokoła kościoła jest już bardzo dużo ludzi – mieszkańców Mórki, okolicznych wiosek, nawet mojego miasta. Spotykam znajomą, która na odpuście sprzedaje kolorową watę cukrową i pop-corn (na odpuście jest łącznie siedem stoisk), po krótkiej rozmowie zostawiam pod jej opieką rower i idę już w kierunku kościoła, w którym wierni odmawiają różaniec przed mszą.

Msze w wiejskich kościółkach mają swój urok, zwłaszcza msze z tak uroczystej okazji, jaką jest odpust. Wszyscy są odświętnie ubrani, na tym tle wyróżniam się moim niedbałym strojem turysty rowerowego. Nie znam żadnego z wiernych, chociaż możliwe, że niektórzy z nich znają mnie – tłumacza ze Śremu, któremu kiedyś zlecali tłumaczenia, obserwację architektury i wyposażenia świątyni mogę łączyć z obserwacją wiernych, duchownych, dzieci. Około dziesięciorga dzieci zasiadło na stopniach ołtarza, potem będą sypać płatki kwiatów podczas procesji, na razie zajmują się swoimi sprawami. Chłopczyk macha ręką do kolegi, dwie dziewczynki z przejęciem plotkują o czymś, trzecia dziewczynka siedzi ze złożonymi rękoma rozmodlona, innemu chłopcu rozwiązała się rewerenda  i trzeba ją poprawić. Mszę prowadzi zaproszony przez księdza proboszcza ksiądz Jacek Markowski z Poznania, który opowiada o Wniebowzięciu Najświętszej Marii Panny, o historii dogmatu; lektorami Pisma Świętego są kobiety, które na równi z ministrantami służą do mszy; jeden z psalmów śpiewa młoda kobieta, która, jak się później okazuje, właśnie wzięła ślub w tym kościele.

Po mszy rozpoczyna się procesja, na której nie zostaję; wykorzystuję okazję, aby jeszcze raz obejrzeć świątynię i główny ołtarz. Łączy się z nim legenda, którą cytuje Zbigniew Szmidt w swoim przewodniku „Powiat śremski”, niestety nie podając źródła:

W miejscu, gdzie w XIX wieku był niewielki stawek zarosły trzciną, zwany przez miejscowych Wsisko, stała przed laty wieś z kościołem. Po pożarze, któremu uległa wieś z kościołem, z którego tylko obraz Matki Boskiej uratować zdołano, zaszła sprzeczka pomiędzy mieszkańcami Bodzyniewa i Mórki, dokąd obraz ten ma być wzięty. Sprzeczkę rozstrzygnął proboszcz: iż kto wpierw z mieszkańców Bodzyniewa i Mórki w pierwsze święto wielkanocne po zjedzeniu święconego będzie na miejscu, gdzie  stał kościół, ten będzie mógł zabrać obraz.

Jak widać, pierwszy był mieszkaniec Mórki.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.